O pokorze, czyli o oddaniu swojej woli Bogu i docenianiu bliźnich

13 mar
13 marca 2013

Wielu z nas zapewne kojarzy pokorę z podporządkowaniem czy nawet z uległością wobec drugiego człowieka, lecz prawdziwa pokora nie jest ani uległością, ani podporządkowaniem, jest drogą do wolności i pełni świadomości przez wyrzeczenie się pychy, samouwielbienia i pretensji, przez przeciwstawienie się próżności, jest poszukiwaniem woli Bożej i wartości w drugim człowieku.

Jak mówią Ojcowie Kościoła, pokora to najwyższa cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. To warunek uzyskania dojrzałości duchowej ale też psychicznej.

Dla nas jako chrześcijan pokora nabiera dodatkowego znaczenia w odniesieniu do Boga. Polega bowiem na uznaniu swoich grzechów i uznaniu Boga jako jedynego źródła pochodzenia wszelkiego dobra. Dla chrześcijanina pokora to stawanie w prawdzie przed sobą i przed Bogiem, uniżenie się i uznanie, że Bóg jest wszystkim, że sami z siebie nic nie możemy i to Jemu powinniśmy za wszystko dziękować.

W Modlitwie Pańskiej wypowiadamy słowa: „Bądź wola Twoja”, słowa, które zawsze powinny być wypowiadane z pełną świadomością, gdyż są pełnym oddaniem swojej woli, woli Stwórcy, który wszystko przewidział i wie co dla nas będzie dobre i co jest nam potrzebne. To stwierdzenie prawdziwie przyczynia się do pogłębiania naszej pokory.

Bardzo ważne w wyrabianiu pokory jest wyzbycie się pretensjonalności i przekonania, że nam się cokolwiek należy, że mamy do czegokolwiek prawo. Musimy stać się w pełni świadomi wolności innych aby zrozumieć, że nikt nie musi ani nas podziwiać, ani otaczać sympatią, ani nawet czynić wobec nas dobra czy postępować uczciwie, a jeśli ktoś to czyni, powinniśmy mu być za to wdzięczni, gdyż wypływa to z jego dobrej woli. Jako ludzie pokorni powinniśmy zatem cenić każdy uśmiech, każdą przysługę czy okazaną nam przez bliźniego pomoc. Mamy doszukiwać się u innych nie wad, które rzucają się nam w oczy, lecz zalet i talentów. Nie wystarczy jednak tylko myśleć o dobrych cechach innych ludzi, trzeba również o nich mówić. Jeśli chcemy, by inni też się zmienili, musimy zrobić wszystko, aby zachęcić do trwania w prawdzie, w Jezusie Chrystusie, do umacniania się Jego słowem i Jego łaską. Możemy to uczynić swoim przykładem, zachętą, modlitwą i własną ofiarą.

To z największego wroga pokory czyli pychy, rodzi się niedocenianie innych. W przeciwstawianiu się własnej pysze pomaga doszukiwanie się w bliźnim tego, co stanowi podstawę jego wartości: człowieczeństwa oraz uobecniania się w nim samego Boga i Jego łaski. Każde bezinteresowne docenianie i pochwalenie drugiego człowieka pomaga w jego wzrastaniu, a jednocześnie przyczynia się do wzrostu naszej pokory, gdyż uwrażliwia na wartość drugiej osoby. W formowaniu pokory pomaga również pogodzenie się z faktem, że z pewnymi rzeczami w życiu nie potrafimy sobie sami poradzić, a niektórych problemów sami nie rozwiążemy, rozwija się więc w nas umiejętność słuchania rad, szukania wsparcia u innych, a przede wszystkim u Boga.

Na początku wspomniałem, iż pokora to warunek uzyskania dojrzałości duchowej. Wymaga ona bowiem odpowiedniego rozeznania duchowego, bowiem nasz przeciwnik, Szatan próbuje stworzyć falsyfikat pokory. Prawdziwej pokorze towarzyszą zawsze: radość, pokój, cichość i moc, natomiast pokorę fałszywą możemy rozpoznać w: zniechęceniu, rezygnacji z ćwiczenia się w cnotach, niepokoju serca, braku przebaczenia sobie popełnionych błędów, nie dopuszcza bowiem ona słabości i upadku.

Bądźmy czujni i współpracujmy z łaską, a pokora na pewno będzie nam dana. A my rozwiniemy się duchowo na drodze do świętości.

Tagi: , ,
© Copyright - Prawdziwe Oblicze 2010

Facebook