Kultura Hello Kitty, czyli od niewinnej laleczki do promocji perwersji

17 kwi
17 kwietnia 2013

Na wstępie warto zaznaczyć, że Hello Kitty jako samoistny produkt nie istnieje, istnieją za to tysiące produktów licencjonowanych i zdobionych jej wizerunkiem. Zaczyna się do ubrań z sympatycznym biało-różowym kociakiem i dziesiątek różnego rodzaju gadżetów dla dzieci, jak choćby plecaki, piórniki, pojemniki na śniadanie, biżuteria lub zegarki. Nastolatkom oferuje się już takie atrybuty jak stringi czy perwersyjne t-shirty, aż w końcu linia produktowa związana z Hello Kitty kończy na przyrządach do masturbacji czy wręcz broni palnej. Oczywiście ktoś może stwierdzić, iż produkty erotyczne z motywem kociaka przeznaczone są wyłącznie dla dorosłych, a broń z jego wizerunkiem sprzedana osobom niepełnoletnim nie będzie. Przyjrzyjmy się zatem o co w tym wszystkim chodzi.

Nie będę tu wchodził w kwestię wiarygodności historii jakoby pewien ojciec (lub matka, w internecie można znaleźć różne wersje tej historii) by ratować życie chorego na nowotwór dziecka zawarł pakt z demonem, ofiarowując za ocalenie życia swej córki stworzenie symbolu, który ku chwale piekieł będzie czczony w całym świecie. W myśl tej historii nazwa tego symbolu brzmi Hell-o-Kitty. Ile w tym prawdy nie wiadomo, historię tę rozpowszechnił bowiem serwis ScaryForKids.com, który powstał by zbierać najbardziej przerażające historie. Według oficjalnej wersji postać Hello Kitty stworzono w firmie Sanrio (produkującej artykuły papiernicze i kartki okolicznościowe) w 1974 roku, a małą kotkę wymyśliła Yuko Shimizu projektując wizerunek mający odzwierciedlać ideę komunikacji międzyludzkiej promowaną przez Sanrio. Swoją drogą ciekawe dlaczego został on pozbawiony ust, narządu służącego przecież do wyrażania własnych opinii i uczuć w komunikacji? Ponoć z takim wizerunkiem w każdym momencie kociak jest w tym samym nastroju jak jego posiadacz, gdy się cieszy, patrząc na Hello Kitty widzi uśmiechniętego kotka, kiedy jest smutny, kotek też wydaje się nieco przygnębiony. Jak dla mnie to też nie brzmi zbyt wiarygodnie. Pewne jest jednak to, że Hello Kitty to już nie tylko biało-różowy kociak bez ust, który już dawno przestał być tylko dziecięcą fascynacją, ale zyskał status gwiazdy, stał się symbolem. Czy symbol ten, na pozór infantylny i wzbudzającym sympatię, może być zagrożeniem dla naszych dzieci? Otóż może i to wbrew temu co pisze wiele chrześcijańskich portali, ostrzegających (często zresztą bardzo słusznie) przed różnymi zagrożeniami duchowymi jakie czyhają na niewiadomych rodziców i ich dzieci, wcale nie chodzi wprost o rzekome demoniczne korzenie Hello Kitty, ale o machinę produkcyjną zapewniającą, poprzez jej wizerunek, byt wielu firmom o wątpliwych lub wręcz niemoralnych celach. Dziś Hello Kitty to gigantyczny przemysł promujący na wielu płaszczyznach swoistą ideologię kulturową, która generuje 5 miliardów dolarów rocznie, a jej ikonę można znaleźć na ponad 20 tysiącach produktów.

Nawet zakładając sądową zasadę domniemania niewinności i to, że pierwotnie Hello Kitty było zwykłą maskotką, której wykorzystanie nie było w żaden sposób niczym złym, to z czasem swój sukces biznesowy firma Sanrio skonsumowała sprzedając prawa do Hello Kitty. Jak się okazuje na sukcesie tej niewinnej kotki korzystają teraz podmioty będące realnym zagorzeniem dla ludzkiej moralności. Hello Kitty stała się integralnym elementem rozerotyzowanej popkultury, oswajającym dzieci z sferą seksualną, sprzedając im propozycje jak choćby te poniżej (o stringach dla dziewięciolatek już wspominałem) i wciągając je w rzeczywistość, do której jeszcze nie są przygotowane.

Jak widać wizerunek Hello Kitty, krok po kroku zyskuje inne przeznaczenie niż miał pierwotnie, a strategia firm licencjonujących wizerunek kociaka wydaje się mieć na celu niszczenie subtelności i wrażliwości pod pozorem niewinności. Najkorzystniej jest uderzyć w dzieci, gdyż są czyste i naiwne. Takie zwodnicze działania prowadzone są z reguły w ukryciu, aby jak najtrudniej można byłoby je rozpoznać i tępić, jednak firma Sanrio stała się tak pewna swojej potęgi, że postanowiła ujawnić swoje prawdziwe oblicze ogłaszając współpracę z niesławnym zespołem KISS (cała nazwa zespołu brzmi Kings In Satan’s Service). Teraz kociaki Hello Kitty noszą identyczne makijaże jakie zwykli prezentować członkowie zespołu. A skoro królowie z służbie szatana i właściciel wizerunku Hello Kitty postawili na współpracę to cała mistyfikacja niewinności stojąca za „niewinnym” kociakiem staje się jasna.

Hell-o-Kitty (teraz można ją nazywać piekielnym kociakiem) zaczęła otwartą walkę o dusze mające najwyższą wartość i atakuje już nie tylko przez promocję rozwiązłości, ale również przez stricte demoniczne treści i obrazy. Także kto kupuje przedmioty z wizerunkiem tego kociaka, naraża dziecko na poważne niebezpieczeństwo, nie tylko sfery moralnej ale również duchowej, które wkracza przez zabawki z subtelnymi wizerunkiem sympatycznego kociaka, a z czasem oddaje je w ręce perwersyjnej, demonicznej i bluźnierczej subkultury (której kwintesencję odzwierciedla poniższa imitacja różańca).

Tagi: , , , , , , , ,
© Copyright - Prawdziwe Oblicze 2010

Facebook