Jak zwiódł ślepy kulawego, czyli rzecz o Plusie i o Heyah

08 sty
8 stycznia 2013

Jakiś czas temu mogliśmy obserwować próbę mistyfikacji podziękowania Baraka Obamy za ofertę smartfona i tableta w sieci komórkowej Plus. Kampania została uruchomiona tuż po wygranych przez Obamę wyborach prezydencki w USA, i można ją odczytywać jako osobliwe poparcie sieci komórkowej dla reelekcji prezydenta składane za pośrednictwem reklam nowej taryfy abonamentowej. Kampania pod hasłem „Oba ma w jednym abonamencie” została przygotowana przez czołowe firmy odpowiadające za kreację i strategię mediową na polskim rynku.

Start kampanii w dniu ogłoszenia wyników wyborów sugeruje, iż firma Polkomtel (właściciel marki Plus) już kilka miesięcy wcześniej trafnie przewidziała wynik wyborów prezydenckich w USA,  mimo iż sondaże do samego końca wskazywały na równe szanse kandydatów. Marka Plus tym samym po wielu latach współpracy z kabaretem Mumio zdecydowała się na zmianę formuły komunikacji stawiając rzekomo na świeżość i podkreślenie innowacyjności.

Pozostaje pytanie, czy budowanie atrybutów marki przez konotację z Barakiem Obamą to dobry zabieg marketingowy?

Obama jest na pewno doskonale rozpoznawalny i wyrazisty, jednak w oczach ludzi prawych i roztropnych jego wyrazistość przybiera zdecydowanie pejoratywny wymiar. Polityk od początku swojej pierwszej kadencji dał się poznać jako adwersarz wolności i godności ludzkiego życia, stał się niechlubnym symbolem walki pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Po objęciu urzędu podpisał szereg dokumentów udzielających ogromnego wsparcia finansowego organizacjom promującym antykoncepcję i aborcję na całym świecie. Warto nadmienić, iż szacowana roczna liczba dokonywanych w USA aborcji waha się obecnie pomiędzy 1,0 a 1,5 miliona. Obama wprowadzając pakiet zdrowotny, zobowiązujący do ubezpieczenia zdrowotnego zawierającego środki do sterylizacji, antykoncepcję oraz środki wczesnoporonne odbierał obywatelom prawo do wolności sumienia, a obecnie usiłuje narzucić wszystkim pracodawcom, współfinansowane zbrodni aborcji. Czy taki wizerunek to aby na pewno dobry materiał na reklamę czegokolwiek? Czy może ten kto klepnął ten projekt był może zaślepiony humorystycznym podejściem do tematu?

Natomiast zupełnie niedawno, idąc zbrodniczymi śladami swojego konkurenta, swoją kampanię zbudowaną na wizerunku Włodzimierza Lenina, odpalił operator marki Heyah. Jakież musiało być zdziwienie milionów Polaków widzących na ulicach swoich miast, z ekranów swoich telewizorów czy komputerów przemawiającego towarzysza Lenina. Lenin w reklamie marki Heyah dosłownie wyskakuje z oka bohaterki, po czym ogłasza, że wprowadzana oferta to prawdziwa rewolucja. I znowu za kampanią stoją największe agencje i domy mediowe w Polsce. Czy bardziej prostackiej komunikacji nie dało się zrobić? Nie jest to ani śmieszne ani smaczne, jest wręcz odrażające. Być może młoda grupa docelowa marki (fascynująca się dziś takimi postaciami jak Che Guevara), nie pamięta kim był i czym wsławił się Lenin, tak jak nie ma pojęcia kim naprawdę był Che. Być może… tylko czy to uprawnia markę do budowania swojej komunikacji i kreowania swojego wizerunku na postaci człowieka, który rozpętał wielki terror i jest odpowiedzialny za miliony ludzkich istnień. Trudno to nawet nazwać ignorancją historii, opierającą się na adresowaniu przekazu za pośrednictwem ikony zbrodniarza do osób albo niedouczonych czy dyletantów. Co więcej, w spocie reklamowym pojawiają się, nieco zakamuflowane ale nietrudne do rozszyfrowania, sierpy,  młoty i gwiazdy sowieckie.

lenin heyah

Postać Lenina na pewno przebiła w komunikacji telekomów „postać” Obamy, a jego „osiągnięcia” w terroryzowaniu ludzi, rozlewie krwi i niszczeniu sumień ludzkich sią niewspółmierne.  Wszak z jego rozkazu prześladowano, więziono i mordowano tysiące ludzi. Osobiście podpisywał rozkazy masowych egzekucji ludności cywilnej i jako pierwszy używał gazu do ich mordowania. Warto pamiętać, że zapoczątkowany m.in. przez Lenina komunizm pochłonął blisko 100 milionów ofiar. Ale może tego nikt nie chce pamiętać skoro również wśród symboli promowanych przez UE znajdują się dziś sierp i młot.

Na koniec ciekaw jestem dwóch rzeczy i o ile na pierwsze pytanie pewnie nie znajdę odpowiedzi, o tyle na drugie odpowiedź przyniosą najbliższe miesiące:

  1. T-Mobile to ogromna firma, z zapewne całą rzeszą prawników, którzy zawsze z niezwykłą wręcz ostrożnością podchodzą do spraw emisji materiału reklamowego w mediach, jak zatem interpretowali oni art. 256 KK, który jasno mówi: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”?
  2. Skoro już dziś, w odpowiedzi na Obamę, z mass mediów przemawia do nas Lenin, to kto będzie następny, czy kolejny operator sięgnie po Hitlera, Stalina czy Mao? Czy któryś z marketerów zdecyduje się na promocję „skutecznie wyrzynającą konkurencję” opartą np. o Noc długich noży czy Rzęź niewiniątek?
Tagi: , , , , , , , ,
© Copyright - Prawdziwe Oblicze 2010

Facebook