Humanitaryzm obrońców zwierząt, czyli jak zabrać prawa ludziom w interesie zwierząt

29 kwi
29 kwietnia 2013

Ruch pro-animalistyczny dziś już nie tylko walczy o prawa do ochrony istot, które (tak jak dzieci) same nie są w stanie zapobiec wyrządzanej im krzywdzie, ale wręcz bierze górę nad ruchem pro-life. Podczas gdy przyznajemy zwierzętom prawa, które powinniśmy brać pod uwagę w naszych codziennych decyzjach i konstruowanych przez nas normach (w tym nadrzędne prawo do życia), okazuje się że biernie przyglądamy zabieraniu tychże praw osobie ludzkiej, funkcjonującym klinikom śmierci dla nienarodzonych, gdzie dzieci zabijane są bez znieczulenia, podczas gdy nawet stare psiaki zabija się bezboleśnie.

W jednym z tygodników opinii mogliśmy ostatnio przeczytać artykuł wołający: „seryjni mordercy psów – część schronisk dla bezdomnych psów to w rzeczywistości obozy śmierci…” Temat mocny i na pewno wiele w nim prawdy, której nie kwestionuje, natomiast w kontekście wielu kampanii, widocznych ostatnio w mediach, walczących o 1% naszych podatków na schroniska i różnego rodzaju instytucje opieki nad zwierzętami zastanowiło mnie jak to jest, że na ulicach miast widzimy takie oto billboardy

a gdy organizowana jest wystawa antyaborcyjna pokazująca pozabijane dzieci i porozrywane na strzępy ich malutkie ciała to reakcje są skrajne, organizowane są nagonki a wystawy są niszczone. Przecież gra o życie i godność ludzką odbywa się nie tylko w klinikach aborcyjnych, ale w świadomości wszystkich ludzi.

Obecnie większość działań podejmowanych na rzecz zwierząt opiera się na przekonaniu, że mają one podstawowe prawa. Prowadzona jest walka o sprawiedliwość analogiczna do działań sufrażystek (dziś feministek), abolicjonistów przeciwstawiających się segregacji rasowej czy ruchu LGTB. Początki ruchu obrony zwierząt sięgają XIX wieku, kiedy zaczęły powstawać pierwsze towarzystwa opieki nad zwierzętami, organizacje walczące z okrucieństwem względem zwierząt czy wiwisekcją. Zwierzęta zaczęto wtedy postrzegać nie tylko w kategoriach własności, ale także jako istoty zdolne do cierpienia i wymagające opieki. Znęcanie się nad nimi, czy to w postaci bicia, czy okrutnych eksperymentów, przestało być rozpatrywane głównie jako zagrożenie dla ludzkiej psychiki (zgodnie z zasadą, że człowiek okrutny wobec zwierząt może podobnie postępować również z innymi ludźmi), ale zyskało status czynu moralnie nagannego z uwagi na wyrządzaną danej istocie krzywdę. Nawet w nazistowskich Niemczech wprowadzono ustawy o ochronie zwierząt, podkreślające że ich złe traktowanie powinno być karane, gdyż są one bytami wartościowymi samymi w sobie. Znamienne, że dziś w obronie zwierząt głośno krzyczą środowiska homoseksualne, feministyczne i pro aborcyjne, dając nierzadko osobiste świadectwo pomocy i zrozumienia cudzego bólu i cierpień. Wydaje się jednak, iż ich moralność w wyniku manipulacji przeszła jakieś przepoczwarzenie, w efekcie którego empatią obdarzane są bardziej zwierzęta niż ludzie i już nie tylko mężczyźni zaczęli zagrażać kobietom, ale wręcz ludzie zwierzętom. Jak bowiem inaczej można rozpoznać cel stojący za wykupieniem linków reklamowych w popularnej wyszukiwarce, promujących oddanie 1% podatku na ośrodki opieki nad zwierzętami, spozycjonowanych na frazę „1% podatku na walkę z aborcją”?

Zwierzęta mamy dobrze traktować nie ze względu na ich rzekome prawa, lecz ze względu na nasze człowieczeństwo. Zatem to nasze człowieczeństwo powinno definiować naszą postawę wobec innych istot, a nie odwrotnie. Skoro bowiem jestem człowiekiem, to zachowuję się jak na moją ludzką moralności i godność przystało. Tymczasem mam wrażenie, że to zachowanie wobec istot niższych definiuje człowieczeństwo i sumienia coraz szerszych rzeszy. Pewne jest jedno, prawo naturalne jest rozpoznawalne przez człowieka i każdy przy odrobinie dobrej i autentycznie wolnej woli potrafi rozpoznać czym jest dobro i jak dążyć ku niemu oraz czym jest zło i jak go unikać. Bycie pro-life oznacza sprzeciw wobec jakiegokolwiek okrucieństwa i radykalne opowiedzenie się za życiem, natomiast kultura pro-choice, reprezentowana nie tylko przez aborcjonistów, ale również przez inne środowiska opowiadające się za wyborem, sprzeciwia się obiektywnej prawdzie życia wywyższając swój egoizm. Teraz w tę kulturę zaczyna się wpisywać również ruch pro-animalistyczny uzurpując sobie prawo do stawiania zwierzęcia niemal na równi z człowiekiem, używając słowa „adopcja” w kontekście zbierania na schroniska. W efekcie tego możemy byś świadkami sytuacji, gdy działacze międzynarodowej organizacji Greenpeace działającej na rzecz ochrony środowiska naturalnego, atakują uczestników antyaborcyjnego marszu krzycząc „Niech żyje aborcja!” i „Jesteśmy za śmiercią!”. Czyżby łono marki przestało być elementem środowiska naturalnego poczętego człowieka?

Tagi: , , , , , , , , ,
© Copyright - Prawdziwe Oblicze 2010

Facebook