Diabelska oferta w Heyah, czyli unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła

21 maj
21 maja 2013

Kilka miesięcy temu pisałem o prostackiej komunikacji marki Heyah opierającej się na „rewolucyjnej” ofercie sygnowanej przez towarzysza Lenina. Wtedy zastanawiałem się po jaką, jeszcze bardziej haniebną, postać sięgnie kolejny operator aby budować świadomość swojej oferty przez demoralizację pod płaszczykiem humoru na nasyconym rynku telekomów. Dziś okazuje się, że ani Hitler ani Stalin czy Mao nie są wystarczająco „wyróżniający”, za to efekt może przynieść postać stojąca u źródeł popełnionych przez nic zbrodni, postać walcząca o upadek każdego człowieka, czyli diabeł.

Wykorzystanie w reklamie animowanego króla piekieł, Lucyfera (pieszczotliwie nazwanego Luckiem (sic!), któremu towarzyszą znane już z reklam tej matki bobasy, a które jak zapewnia operator w notce prasowej w tej odsłonie kampanii pokażą swoją ciemną naturę), to nieodpowiedzialne trywializowanie zła. Lucyfer czyli z łaciny „niosący światło”, był największym z aniołów, jednak poczuł się na tyle zraniony w swej egoistycznej zachłanności Boga, który obdarzył miłością człowieka, by w efekcie stać się nie tyle adwersarzem Boga, co wrogiem człowieka. „Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2, 23-24). Skutki społeczne tej kampanii mogą tym groźniejsze i trudniejsze do przewidzenia, że adresowana jest ona do młodych ludzi, wśród których buduje ona pozytywne skojarzenia związane z głupkowatym diabłem, z którego nawet niemowlaki się śmieją. W rzeczywistości jednak szatan jest istotą duchową po wielokroć inteligentniejszą od człowieka, do którego jak się tylko „zadzwoni” lub „kupi” od niego diabelską ofertę, na pewno łatwo człowieka spod swoich palących się kopyt nie wypuści. Egzorcyści w swej praktyce wielokroć doświadczają skutków odesłania kogoś do diabła lub innego rodzaju guseł, a więc zagrożenie jest prawdziwe, a wybierając ofertę Heyah możemy otworzyć się na rzeczywistość, której skutki dla naszego życia i zbawienia mogą być fatalne. I nie chodzi tu od razu o opętanie czy zniewolenie, choć takich skutków też wykluczyć nie możemy, raczej chodzi o zatracenie naszej wrażliwość na dobro, gdy zamiast smakować w rzeczach szlachetnych wybieramy nikczemności i fałsz. Marka w swojej komunikacji przewrotnie bowiem mówi, że oferta jest diabelsko dobra, a animacja w reklamie sugeruje że wybierając ją zostaniemy nabrani na diabelskie widły. Powstaje pytanie, kto rozsądnie myślący nabierze się na tego typu zabieg marketingowy? Jednak skoro firma zdecydowała się na wydanie milionów na taką komunikację to musi oczekiwać również milionowych zysków, zatem widzi ogromny potencjał w głupocie ludzkiej, podobnie jak diabeł widzi ogromy potencjał w ludzkiej naiwności i banalizacji zła.

Warto mieć zawsze w głowie słowa Pisma, zapowiadające nadejście czasów, gdy szatan będzie chciał wepchnąć się w najmniejszą szczelinę otaczającego nas świata, a wtedy nader mocno musimy przypominać sobie słowa św. Pawła z listu do Tesaloniczan: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1Tes 5,19-22).

W styczniu br. po masowej krytyce internautów T-Mobile wstrzymał kampanię Heyah z wizerunkiem Lenina. Liczę, że i tym razem uda nam się wygrać ze wizerunkiem zła wykorzystywanym w marketingu i udowodnimy, iż promocja satanistycznych, zbrodniczych czy destrukcyjnych postaw nie przejdzie.

Tagi: , , , , , , , ,
© Copyright - Prawdziwe Oblicze 2010

Facebook